Sobota, 25 października 2014

Tagi:

Krzysztof Błażejewski 9 września 2010, aktualizowano: 16 grudnia 2013

Oto są oprawcy Bydgoszczy


71 lat temu w samym centrum naszego miasta doszło do wydarzeń, które na długie lata wryły się w pamięć polskich mieszkańców Bydgoszczy.

Miała wówczas miejsce seria publicznych egzekucji mieszkańców.Była jedną z pierwszych, dokonanych na cywilach na taką skalę podczas II wojny światowej. Zginęło wówczas ponad 50 osób. Dokładnej liczby, podobnie jak pełnej imiennej listy ofiar, niestety nigdy nie udało się ustalić i zapewne nie będzie to już możliwe. To właśnie im poświęcony jest monumentalny pomnik, o czym coraz mniej bydgoszczan wie i pamięta.

Dopiero od niedawna, dzięki ustaleniom niemieckiego historyka Jochena Böhlera, znamy nazwiska Niemców bezpośrednio odpowiedzialnych za te zbrodnie. W sobotę, 9 września, egzekucję zorganizował dowódca Einsatzkommando IV, sturmbannfuehrer Helmuth Bishoff. Prawdopodobnie działał on na osobisty rozkaz Heinricha Himmlera. Wspierał go przebywający w tym czasie w Bydgoszczy dowódca policji i SS, gen. Arthur Mülverstedt. Natomiast głównodowodzący wojskami Wehrmachtu znajdującymi się wówczas w naszym mieście i okolicy, dowódca 580. strefy tyłów armii, gen. Walther Braemer, „nie przeszkadzał” na rozkaz Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu. Egzekucji dokonywali bezpośrednio członkowie Einsatzgruppen IV.

Następnego dnia, 10 września, rozkaz dokonania publicznych egzekucji na Starym Rynku wydał osobiście gen. Braemer. Strzelali żołnierze będącego w dyspozycji Braemera 1. pułku łączności lotniczej.

Bishoff tego dnia spełniał inną „ważną misję”. Dowodził wielką obławą w dzielnicy Szwederowo. Według szacunków, tego dnia zamordowano 120 Polaków, a kolejnych około 150 aresztowanych zostało rozstrzelanych poza miastem w ciągu dwóch następnych dni przez oddziały pod dowództwem Waltera Hammera i Bishoffa. Gdzie te egzekucje miały miejsce, nie wiadomo do dziś.

Jakie były dalsze losy zbrodniarzy? Helmut Bishoff w chwili agresji na Polskę miał 31 lat. Po wojnie został aresztowany przez NKWD i wywieziony do łagru, skąd zwolniono go w 1955 r. W 1970 r. stanął przed niemieckim sądem w Essen, gdzie miał odpowiadać za zbrodnie popełnione z zakładach Dora-Mittelbau, gdzie nadzorował ochronę budowy rakiet A-4. Ze względu jednak na zły stan zdrowia (nadciśnienie) uznano, że nie może odpowiadać przed sądem. Bischoff był wówczas tak chory, że przeżył jeszcze w spokoju... 19 lat i zmarł w Hamburgu w 1993 r. Polska nigdy nie wystąpiła o jego wydanie i osądzenie.

Generał-major SS i policji, Arthur Mülverstedt, zginął jako 47-latek 8 sierpnia 1941 r. na froncie wschodnim, pod Ługą. Z kolei gen. Walter Braemer 2 maja 1945 r. dostał się do brytyjskiej niewoli i osadzony został w obozie Bridgend w Walii, skąd zwolniono go w październiku 1947 r. We wrześniu 1949 r. w Hamburgu odbył się jego proces ekstradycyjny. Sąd zdecydował, że nie zostanie wydany Polsce do osądzenia, ponieważ nie udowodniono jego udziału w zbrodniach wojennych. O jego odpowiedzialności za egzekucje w Bydgoszczy wówczas jeszcze nie wiedziano. Braemer zmarł 13 czerwca 1955 w Hamburgu. Miał 72 lata.

Jest impreza!

forum bydgoskie